Zalunatykuj w krainie Mia Couto
Zaczyna się jak u Becketta: martwą drogą wędrują stary mężczyzna i chłopiec, który nie pamięta, kim jest. W poszukiwaniu schronienia docierają do wraku autobusu, gdzie przy jednym z martwych ciał znajdują plik zapisanych zeszytów. Co wieczór chłopiec czyta mężczyźnie jeden z nich i odkrywa, że historia ich autora, Kindzu, w zagadkowy sposób splata się z jego własnym życiem.
Dalej jest jak u Marqueza: sen przenika się z jawą, przodkowie upominają się o swoje, a wszystkim rządzą przepowiednie i czary. Dzienniki Kindzu opisują jego zmagania z duchem ojca, zdobytą i utraconą miłość, oraz miasteczko, gdzie groteska splata się z koszmarem, żywi i zjawy zaludniają ulice, i nikt nie jest tym, kim się wydaje. Nie wiadomo już, która z rzeczywistości jest bardziej realna, a która wyśniona, gdzie łączą się, a gdzie rozwidlają ścieżki kolejnych opowieści.
Splatają się światy, splatają i słowa: ludzie błąkisnują się i śniwłóczą, a ocean jest pełen […]
Original post by Elżbieta Binswanger-StefaÅ